Siltech Ruby Crown
FIRMA SILTECH W OSTATNICH LATACH zdaje się rekapitulować swoje osiągnięcia z przeszłości. Dostaliśmy więc serię Classic Legend 880, odświeżone kable Single Crown i Double Crown (Royal), a przede wszystkim wieńczącą wszystko serię Master Crown. Podobnie odczytuję serię Ruby Crown.
W brzmieniu, należącego do niej, interkonektu RCA widzę dążenie do oddania maksymalnie dużej ilości detali i szczegółów wraz z ich energią. To wszystko dostajemy w pięknej poświacie, którą daje najnowsza wersja srebra oferowanego przez tego producenta. Skaje pasma mamy z nim mocne i wyraźne. Nie są przesadzone, ale to one będą definiowały energię i rozmach, z jaką te kable pokazują muzykę.
Środek pasma jest wyraźny i gładki, czasem jest nieco z przodu. Ma on przy tym głębię, której starsze kable z serii Ruby mieć nie mogły. Testowany kabel gra więc, prawdę mówiąc, jak dobre kable z miedzi. Może nie PCOCC, to jeszcze inna bajka, ale po prostu z wysokooczyszczonej miedzi. To granie szybkie, dynamiczne i z nerwem. Jak i, to chyba najważniejsze, granie spójne. Czyli z dobrze rozplanowanymi planami, tyle że bez wyrzucania dźwięku daleko w głąb sceny czy jego rozkładania szeroko w panoramie.
To jest naprawdę dobry zestaw cech i kabel dla ludzi, którzy nie lubią ocieplania, nie chcą ciemnego dźwięku, ale też chcieliby mieć ich zalety, to jest gładkość i plastykę. Z listów, które dostaję od państwa wiem, że jest takich ludzi wielu, bardzo wielu. Ten kabel będzie dla was jak długo wyczekiwany prezent świąteczny.
Wojciech Pacuła, High Fidelity
Przejdź do strony z całością recenzji