Sforzato DSP-07EX

Po raz kolejny, tym razem za sprawą DSP-07EX, Sforzato udowodniło, iż pomimo egzystencji w postaci jednoosobowego bytu jest w stanie z powodzeniem konkurować ze zdecydowanie bardziej licznymi, a tym samym posiadającymi większe zaplecze markami. Jak się bowiem okazuje nie zawsze liczy się skala produkcji, czy też obszerność portfolio, lecz sam pomysł tak na siebie, wierność własnej filozofię dźwięku, czy też ergonomii oferowanych urządzeń. A w przypadku Sforzato sznyt / szkołę grania śmiało można określić mianem firmowego, ergonomię w pełni powtarzalnej, więc w rezultacie, o ile tylko jedno i drugie wpisze się w nasze gusta i oczekiwania w raz obranym kierunku prowadzić nas będzie jedna droga i tylko od nas zależeć będzie na jakim poziomie intensywności przyjdzie nam ją pokonać.
Marcin Olszewski
Wieńcząc dzisiejszą sesję testową jestem Wam winien odpowiedzi na co najmniej dwa podstawowe pytania. Pierwsze dotyka tematu, czy tytułowe źródło plikowe obroniło się w odniesieniu do decyzji podniesienia ceny w stosunku do modelu podstawowego. Natomiast drugie zmusza mnie, aby z grubsza określić docelowe miejsce naszego bohatera. I wiecie co? Powiem tak. Oba bez problemu połączę i powiem, iż różnice in plus na korzyść Sforzato DESP-07EX nie dość, że w pełni usprawiedliwiają wzrost ceny, to przy okazji będąc ewidentną poprawą, a nie dryfowaniem jedynie w innym kierunku brzmieniowym naturalną koleją rzeczy zwiększają docelową grupę potencjalnych nabywców. W tej ostatniej kwestii chodzi o to, że gdy poprzednik czasem mógł nie dogadać się z mocno osadzonymi w masie systemami, to dawka luzu w dzisiaj opisywanej konstrukcji ówczesne obawy całkowicie eliminuje. To zaś sprawia, że głównym problemem zaiskrzenia pomiędzy Wami a Sforzato mogą być tylko indywidualne, często naprawdę na siłę wyszukiwane preferencje. Niestety to ludzka natura i nic na to nie poradzę. Jednak bez względu na wszystko, jeśli zastanawiacie się nad fajnym dawcą plików, warto przyjrzeć się na poważnie tytułowemu Japończykowi. Jak wspominałem, nie dość, że to jakościowy progres w stosunku do młodszego brata, to dzięki umiejętnemu wdrażaniu w życie pakietu swobody grania bardzo uniwersalny sonicznie.
Jacek Pazio
Przejdź do strony z całością recenzji