Octave V110 SE + Super Black Box

Jak w skrócie opisałbym testowany wzmacniacz zintegrowany Octave V 110 SE? Tak, otrzymujemy większą moc, za sprawą której odczuwamy więcej swobody w generowaniu świata muzyki. Idźmy dalej. Ów przyrost mocy, co również jest nie do przecenienia, znacznie powiększa wachlarz współpracujących z nim kolumn. Ale według mnie jeden aspekt wybija się ponad wszystko. Jaki? Przy wkraczających już w rejony konstrukcji tranzystorowych zapasach energii V110-ka nie zapomina o swoich korzeniach. To zaś sprawia, że gdy tylko jest ku temu dobra sposobność nadania muzyce elementów magii, bez nachalnej dominaty implementuje we wzmacniany dźwięk zarezerwowany dla szklanych baniek posmak intymności, gładkości i homogeniczności. Zatem w obliczu takiego stawiania sprawy, czy z naszym bohaterem wszystkim będzie po drodze? Nie jestem alfą i omegą, ale biorąc pod uwagę moje mocno nastawione na gęstość przekazu i granie papierem kolumny jestem w stanie stwierdzić, iż docelowy system musiałby być ukierunkowanym w stronę przegrzania i przysadzistości zlepkiem nieudanych decyzji zakupowych, aby mocna 110-ka nie potrafiła wykrzesać z niej odpowiedniej dawki witalności. Jednak czy mój wywód jest choćby w najmniejszym stopniu trafny, potwierdzą jedynie Wasze osobiste przygody, do czego serdecznie zachęcam.

Jacek Pazio (Soundrebels)

Przejdź do strony z całością recenzji