Crosszone CZ-8A

NIECZĘSTO ZDARZA SIĘ, ŻEBY NA RYNKU pojawiały się nowe rozwiązania, które pomagałyby ominąć największy problem słuchawek, czyli lokowanie dźwięku „wewnątrz głowy”. Cudzysłów jest konieczny, ponieważ to tylko wrażenie, które odnosimy, a nie rzeczywiste umieszczenie dźwięku wewnątrz naszej czaszki. I właśnie dlatego system zaproponowany przez Crosszone wydaje mi się tak ciekawy. Rzeczywiście uwalnia dźwięk – nie do końca, ale jednak – od słuchawek i rzeczywiście robi to bardzo dobrze.

Świetnie wypadają wszystkie rodzaje nagrań, od mono przez stereo i binauralne po uprzestrzenniane elektronicznie. Ale też dostajemy z nimi kompletnie inny balans tonalny i odmienną tekstualność dźwięku. To jest dźwięk umiejscowiony dalej od nas, a więc nie tak mocno „prześwietlany”, jak z klasycznymi konstrukcjami. Skupiony jest na środku pasma, a jego skraje są wyraźnie wycofane. Mamy pełnię, nie jest to przekaz ułomny, ale różnica jest duża i, powiedziałbym, decydująca.

Są to wyjątkowe konstrukcje, których trzeba najpierw posłuchać, zanim się na nie zdecydujemy. Jeśli jednak okaże się, że to „nasz” sposób prezentacji dźwięku, wówczas żadne inne słuchawki nie będą się nam wydawały warte zainteresowania.

Przejdź do strony z całością recenzji