Circle Labs AS-100
![]()
Skoro wszystko aż takie dobre i może tylko zwolennicy gorącego albo szczególnie wyrazistego brzmienia nie będą do ostatka spełnieni, to na cóż inne, droższe wzmacniacze, dlaczego samo Circle Labs ma takie w swej ofercie?
Pomijając aspekt mocowy, jako że tamte mocniejsze, o przeznaczeniu także dla stawiających wyższe bariery energetyczne głośników, można wskazywać dwa czynniki: tamte głębiej analizują i są bardziej zniuansowane.
Aspekt zniuansowania wraca w odniesieniu do wszystkich składników toru i zawsze tyczy nie samego zróżnicowania barwy, ale również umiejętności oddania na jednym biegunie subtelnej delikatności, na drugim druzgocącej potęgi. Im doskonalsza aparatura audio, tym dystans między więcej stanów obejmujący, a Circle Labs AS100 pokazał dystans duży, ale jeszcze nie maksymalny. Dlatego mamy Circle Labs A200 i zwłaszcza dwie konstrukcje dzielone; mamy je też dlatego, że głębiej przenikają w zawiłości harmonii, co im pozwala uzyskać bardziej złożoną formę muzyczną.
Gdyby natomiast ktoś preferował w podobnej cenie i tak samo tranzystorowy, ale bardziej gorącym dźwiękiem operujący wzmacniacz, ten może zwrócić się ku Heed Lagrange, o ile jeszcze jest oferowany.
O recenzowanym powiem na koniec, że w konstrukcji tranzystorowej zawarł to, co zwykło się łączyć przede wszystkim z brzmieniem lampowych. Stawiam dolary przeciw orzechom, że z zawiązanymi oczami nikt nie poczyta brzmienia Circle Labs AS100 za w typie tranzystorowe – podobnie jak wzmacniacz serbskiego SAEQ (choć tamten nie tak purystyczny, ma lampę w stopniu wejścia), oferuje Circle Labs AS100 lampowy sznyt wspierany tranzystorową siłą. I to jest w nim najlepsze.
W punktach
Zalety
- Tranzystorowa energia, lampowa elegancja.
- Może służyć za wzorzec wszechstronnego wzmacniacza-integry w cenie poniżej trzydziestu tysięcy.
- Poza gorącym typem brzmienia – wybierając typ bardziej wyważony – ma bowiem w arsenale wszystko, co rasowy wzmacniacz ma mieć.
- Z dużej mocy i potężnych kondensatorów wyprowadzoną szybkość, drajw, dynamikę i konkret materialny.
- Z autorskiej architektury Circle Labs, bez lamp udziału, lampowy sposób tworzenia dźwięków o analogowej, ujmującej elegancją i duchową głębią postaci.
- Co jeszcze wzmaga znakomitość potencjometru, tutaj w formie rozbudowanej, najwyższej jakości drabinki rezystorów.
- Efektem połączenie żywości, szlachetności i analitycznej dogłębności.
- W rezultacie możliwość skupiania się zarówno na emocjonalnej, jak technicznej stronie obrazu muzycznego.
- Wywierający szczególnie silne wrażenie naturalizm ludzkiego głosu.
- Jeszcze silniej działające na wyobraźnię głębia sceniczna i holografia.
- Oraz, chyba najbardziej owocne dla posiadacza, połączenie naturalności dźwięku z chęcią jego słuchania.
- Bo na cóż komu naturalizm, co nudzi powszedniością? – tutaj takiego nie ma, jest prawdziwość która zachęca.
- Wyjątkowo zachęcający jest także wygląd urządzenia.
- Można się chwalić tym wyglądem i można się napawać.
- Bardzo solidna konstrukcja w oparciu o jakościowe elementy.
- Front z pancernego szkła to swoisty unikat, autentyczny jakościowy wyróżnik.
- Znany i ceniony producent o laboratoryjnym rodowodzie.
- Zarazem główny konstruktor powiązany z muzyką.
- Jest pilot, a to trudno przecenić.
- Jest też możliwość wygaszenia świecącego wskaźnika głośności.
- Made in Poland
- Znany, sprawdzony dystrybutor.
- Wyróżnienie „Ryka Approved!”
Wady i zastrzeżenia
- Zwolennicy symetryzacji tu będą musieli się zadowolić samą architekturą dual-mono.
- Nie jest to także wzmacniacz w klasie A, acz wątpię, byś usłyszał.
- Żadnych ekstra dodatków prócz pilota – nie ma słuchawkowego wzmacniacza ani pre gramofonowego. (W zamian jest przystępniejsza cena, a tamte i tak lepiej mieć gatunkowe oddzielne.)
