Ayon S-10 II

Ayon S-10 II, czyli druga odsłona obecnego już niemalże trzy lata na rynku austriackiego streamera jest niezaprzeczalnie dojrzalsza, czyli de facto lepsza od swojego protoplasty. Korzystając z najnowszych osiągnięć współczesnych technologii ma w sobie wszystko to, co mogło się podobać i podobało nabywcom w poprzedniku, lecz nie dość, że winduje owe cechy, czyli muzykalność i soczystość okraszone lampowym ciepłem, na zdecydowanie wyższy pułap wyrafinowania, to dodatkowo okrasza je niezaprzeczalnie lepszą rozdzielczością. Nie oznacza to bynajmniej, że starsze wersje nagle miałyby przestać grać, jednak ich posiadaczom gorąco polecam porównanie obu wersji 1:1 we własnych systemach a jeśli zauważone różnice okażą się dalekie od kosmetycznych, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by upgrade’ować posiadane egzemplarze do obowiązującej specyfikacji.

Marcin Olszewski

Stawiając rzeczony odtwarzacz strumieniowy na miejscu kaźni, z jednej strony niesiony opinią konstruktora – Gerharda Hirta, wiedziałem czego powinienem się spodziewać, zaś z drugiej nauczony doświadczeniem, iż wiele podobnych rozmów z producentami jest ich pobożnymi życzeniami, trochę w napięciu czekałem, co się wydarzy. Na szczęście wszystko zakończyło się happy end-em. I co ważne, następca był lepszy od protoplasty. Owszem nadal z przypisaną manierą szklanych baniek, ale za to w dobrym stylu. Komu poleciłbym zapoznanie się z S-10-ką we własnym systemie? Wręcz wszystkim, którzy kochają muzykalny sposób prezentacji. Co to oznacza? Nic szczególnego. Wystarczy hołdować plastycznej i dobrze wysyconej stronie zapisów nutowych, a takie jak dzisiaj oceniany produkty są wręcz idealnymi partnerami na całe życie. Czy tak się stanie w przypadku Waszego zderzenia z Ayon’em, S-10 II? Niestety, teraz pałeczka jest po Waszej stronie.

Jacek Pazio

Przejdź do strony z całością recenzji