Aura LCC-1 & LCP-1
![]()
Ogólnie biorąc wzmacniacz słuchawkowy wbudowany w dzieloną Aurę niej jest aż elitarny, ale z pewnością high-endowy, i to taki pod każdym wzglądem. Jeszcze mu jakość podnosi analogowa wydolność, której przy architekturze push-pull raczej się słusznie nie oczekuje, ale niedawno brany pod lupę Lavardin, wcześniej poprzednia Aura i teraz ta, a jeszcze wcześniej końcówka mocy Leben CS-1000P, to wszystko są dowody, że taki typ obwodu z analogową melodyjnością bynajmniej się nie wykluczają – przeciwnie, bywa nieraz, że idą ręka w rękę.
Akapit wyżej znalazło się podsumowanie wbudowanego w moduł LCC-1 wzmacniacza słuchawkowego, trzeba to uzupełnić opinią o głośnikowym w module LCP-1. O którym można rzec podobnie: Zaskakującym jest, że obwody push-pull potrafią tak frontalnie i tak udanie bronić się przed krytyką wytykającą im niedostatki melodyjności, wdzięku i czaru. Słuchając dzielonego Aura LCC-1/LCP-1 nikt niemający rozeznania o architekturze obwodu nie odgadłby, że to push-pull, rozpoznał to najwyżej po tym jaki jest płaski konstrukcyjnie. I tak, zgodnie z duchem brzmieniowym tego rozwiązania dostajemy brzmienie energetyczne i prędkie, lecz kiedy się przyłożyć do źródła i interkonektów, dołącza do tego czar długich wybrzmień, dołącza też dowolna nastrojowość, w tym nawet taka nigdzie się nie spiesząca, zadumana. Dołączają też i gęstość, dołącza melodyjność, biologiczna temperatura głosów i ich ujmująca prawdziwość. Nie, to nie jest właściwe słowo… Ujmująca – tak, owszem – ale jeszcze bardziej wtrącająca nas w metafizyczny dreszcz emocji spotkania z innym człowiekiem, nieraz już nieżyjącym.
Tworzona przez ludzi technologia nie znalazła dotąd lepszego sposobu na ożywianie zmarłych i bilokację żywych niż audiofilska aparatura audio. Obrazy niby to dają więcej, jako odwołujące się do zmysłu będącego naszym głównym poznawczym, ale produkowanym dziś kamerom i monitorom jeszcze daleko do rejestratorów dźwięku i głośników pod względem skali prawdziwości i stopnia naśladownictwa. Gdyby obwody push-pull nie miały tutaj takiej siły jak lampowe i tradycyjne tranzystorowe, stałyby na pozycji straconej, jako że tamte nie muszą być od nich droższe, ekonomią się z nimi nie wygra. Ale najwyraźniej push-pulle potrafią już konkurować pod względem skali prawdziwości i magii zmartwychwstania czy magii bilokacji, w tej Aurze mamy na to kolejny tego dowód. To nie jest dowód druzgocący, nie dowód przewyższenia, ale dowód na dorównanie.
Piotr Ryka, Hifi Philosophy
Przejdź do strony z całością recenzji