Acrolink 7N-PC5500 SPECIALE EDIZIONE

Acrolink 7N-PC5500 SPECIALE EDIZIONE – recenzja Soundrebels

Na chwilę obecną nie mam nawet bladego pojęcia, jak Acrolink 7N-PC5500 Speciale Edizione przyjmie się na coraz bardziej wymagającym rynku kablarskim, lecz osobiście i oczywiście na wskroś subiektywnie, śmiem twierdzić, że przy takich walorach brzmieniowych i na takim poziomie skalkulowanej cenie spokojnie ma szansę zatrząść w posadach niejednego systemu, uwalniając nieodkryty do tej pory potencjał. W dodatku ze względu na swoją neutralność tytułowy przewód wydaje się być na tyle uniwersalną a zarazem bezpieczną propozycją, że z powodzeniem może się sprawdzić praktycznie w każdych warunkach. Chociaż nie, po chwili namysłu doszedłem jednak do wniosku, że nie w każdych. Acrolink bowiem nie maskuje i nie naprawia błędów popełnionych, czy to na etapie konfigurowania konkretnego zestawu, czy też wręcz projektowania poszczególnych urządzeń i jeśli coś będzie po prostu źle grało z pewnością nas o tym poinformuje. Jednak chwała mu za to, bo rozwijanie własnej pasji i dążenie do upragnionej audiofilskiej nirwany nie polega na bezkrytycznym poklepywaniu po plecach, lecz również na nauce na cudzych, bądź własnych błędach. A Acrolink, cytując klasyka, „bawiąc uczy, ucząc bawi”. Czy trzeba lepszej rekomendacji?

Marcin Olszewski (Soundrebels)


Nie wiem, czego w rozważaniach przed-testowych spodziewaliście się Wy, ale ja wpinając Acrolinka 7N-5500 Speziale Edizione może nie obawiałem się, ale byłem ciekawy, czy niższy niż dotychczas miałem okazję testować model z tej stajni, nie wprowadzi spowolnienia do generowanego przez mój, naładowany dawką masy zestaw dźwięku. Tymczasem patrząc przekrojowo otrzymałem bardzo dobrze odebraną we wszystkich produkcjach muzycznych korektę codziennego brzmienia. Co ciekawe, wszystko szło w ugruntowanym już przez moje zestawienie kierunku, a mimo to nie niosło ze sobą strat, tylko delikatne przewartościowanie niektórych aspektów, ale co ważne bez utraty ich jakości. Zatem komu dedykowałbym ten jubileuszowy model kabla sieciowego japońskiej myśli technicznej? Szczerze powiedziawszy po osobistym pozytywnym odebraniu możliwości wpływu na mój zestaw, nie widzę żadnych ograniczeń. Wystarczy być otwartym na drobne zmiany dotychczasowej estetyki rysowania wirtualnego spektaklu muzycznego, a może okazać się, że zadacie sobie pytanie, dlaczego tak późno zainteresowaliście się tym modelem, lub wręcz tą marką. A jeśli w ogóle takie pytania padną, z mojej strony pierwsze z racji bycia naszego tytułowego bohatera swoistą nowością jestem w stanie jeszcze Wam wybaczyć, ale już drugie, w kwestii rozpoznawalności, albo niczym nieusprawiedliwionego unikania zgłębiania oferty tej marki jest nie do wybaczenia.

Jacek Pazio (Soundrebels)

Przejdź do strony z całością recenzji