Accuphase DP-570S
![]()
DP-570S JEST ODTWARZACZEM, o jakim marzy każdy fan mocnego grania, w tym metalu – to przychodzi mi na myśl jako pierwsze. Ale nie jest to myśl do końca prawdziwa, to jedynie moje przyzwyczajenia. Energia, precyzja, dokładny rysunek wraz ze znakomitym nasyceniem całego przekazu dają bowiem narzędzia, dzięki którym każda muzyka, w tym jazz i klasyka, zabrzmi w superatrakcyjny i superenergetyczny sposób.
Urządzenie schodzi bardzo nisko na basie, a ten bas jest wybitnie kontrolowany i aż wibrujący. Podobnie druga strona pasma – otwarta, gęsta wydarzeniami, jasna. Ale nigdy nie rozjaśniona. To, po prostu, granie w bardzo surowy sposób, trochę jak z magnetofonu szpulowego. Większość melomanów przyzwyczajona jest do brzmienia winylu i utożsamia go z nagraniami „master” – tak nie jest. Taśma brzmi przy nim jasno, wręcz chropawo, tyle jest na niej informacji. Mam takie wrażenie, ale to mocne wrażenie, że w nowym odtwarzaczu Accuphase’a chodziło o to samo.
Dostajemy więc otwarty dźwięk o szerokim paśmie i nieprawdopodobnej dynamice. Źródła dźwięku są doskonale czytelne, chociaż „S” nie jest urządzeniem, które by celebrowało scenę dźwiękową. Tyle tu informacji, że o niej zapominamy, nie zwracamy na nią uwagi. Raczej ekscytujemy się wydarzeniami, złożeniami dźwięków niż kierunkami, z których dochodzą. No i ta czytelność… To jest niemal „mikroskop”, który oczyszcza pole przed nami i pozwala na wgląd w nagranie w sposób, jaki nie wydawał się do tej pory w tej cenie możliwy.
Wojciech Pacuła, High Fidelity
Przejdź do strony z całością recenzji